Niedziela Palmowa

 

   Przeżywam dziś Niedzielę Palmową. Już niespełna kilka dni dzieli nas od najważniejszych wydarzeń w historii zbawienia. Kończymy okres czterdziestodniowego postu na początku, którego każdy z nas z pewnością robił dobre postanowienia, aby zmienić coś w swoim życiu. Mówiliśmy sobie, że więcej czasu przeznaczę na modlitwę, na pomoc drugiemu człowiekowi, że podejmę konkretną pracę nad sobą.

Ile udało nam się zmienić w swoim życiu? A może po raz kolejny trzeba stanąć w prawdzie i powiedzieć sobie, że znowu wszystko jest tak jak było.

     Czas Wielkiego Postu to czas szczególny i wyjątkowy w którym człowiek podejmujący wysiłek pracy nad sobą może doświadczyć zbawczego działania Boga w swoim życiu. Jeśli tego nie doświadczyliśmy w przeciągu minionych dni, może warto na początku Wielkiego Tygodnia podjąć jeszcze większy wysiłek, Jeszce więcej trudu włożyć w pracę nad sobą. Ale nasze wszystkie wysiłki i trudy na nic się zdadzą jeśli zabraknie w nich miejsca na działanie Boga. Jak dziś wygląda moja relacja z Bogiem, jak wygląda moje życia jako chrześcijanina?

Często jesteśmy podobni do tłumu, który z wielką radością witał Jezusa wjeżdżającego do Jerozolimy. Przychodzimy do Kościoła w Niedzielę i w Święta, a w codziennym życiu krzyczymy „na Krzyż z Nim”. W naszym życiu, w naszych domach brakuje miejsca dla Boga. Często na ścianach naszych domów nie ma miejsca na krzyż, bo jest on znakiem niemodnym, nienowoczesnym. Często w towarzystwie innych ludzi wstydzimy się pomodlić, uczynić znak krzyża, albo w piątek zachować post.

Nie możemy być jak Piłat, który umywa ręce Nie możemy bać się stanąć po stronie Prawdy, nie możemy bać się opowiedzieć po stronie Boga. Nie możemy bać się żyć Bożymi Przykazaniami, nie możemy bać się żyć Ewangelią – Dobrą Nowiną. Bóg powinien być w naszym życiu na pierwszym miejscu, nie tylko w Kościele. A my powinniśmy trwać przy Bogu, tak jak św. Jan Apostoł do samego Końca, mamy wejść z Bogiem na Golgotę.

Nie jest jeszcze za późno, aby podjąć wysiłek pracy nad sobą, aby wejść na drogę przemiany, poprawy, nawrócenia, powrotu do Boga. Niech ten Wielki Tydzień będzie swoistym rachunkiem sumienia, nad naszą postawą wobec Boga i drugiego człowieka.

Jeżeli chcemy doświadczyć zbawczego działania Boga w naszym życiu, musimy postawić Boga w centrum swojego życia i wytrwać z Nim i przy Nim do samego końca

                                                                                                                                                                                                                         LM

 

 

Rozważanie na trudny czas pandemii.

 

Zadajemy sobie dziś pytanie. Jeżeli świat został stworzony dobrym, dlaczego są epidemie kataklizmy, choroby i cierpienia?

 

     Umysły głębokie i religijne, mędrcy narodu hebrajskiego którzy żyli na kilka wieków przed Chrystusem, mieli pewność, że Bóg, Stwórca świata, pragnął szczęścia człowieka. Dzieje ich narodu dostarczały dowodów, że Bóg interesuje się człowiekiem, pragnie jego dobra.

A jednak podziwiając cuda stworzenia stwierdzali zarazem, że przyroda podlega także straszliwym wstrząsom: jak trzęsienia ziemi, gwałtowne przypływy morza, cyklony, które pochłaniały wiele ofiar i powodowały wielkie zniszczenia. Zauważali  że człowiek narażony jest także na choroby, kalectwo, cierpienia, klęski straszliwe, jak wszelkiego rodzaju epidemie które zmiatały z powierzchni ziemi ogromne rzesze ludzi.

Wszystko to stwarzało dręczący problem, który pozostawał bez odpowiedzi , gdyż napotykał wszędzie na tajemnicę. Człowiek szedł w zachwycie pośród wspaniałości stworzenia, ale nagle spotkało go cierpienie i wtrącało w ciemny loch, gdzie przestawał widzieć i rozumieć cokolwiek. I to wywoływało uczucie buntu.

Ówcześni natchnieni mędrcy  malują ten stan buntu we wspaniałej poezji Psalmów, w opowieściach takich jak np. o problemie Hioba.

 

Hiob zaślepiony cierpieniem wyrzuca Bogu swoje przyjście na świat

 

      Księga Hioba mówi o dziejach człowieka obdarzonego szczęściem i dostatkami , cieszącego się ogólnym szacunkiem i wielkim znaczeniem w swoim kraju, ojca pięknej rodziny. Popada on nagle w ruinę na skutek szeregu klęsk, które spadają na jego dobra. Traci naraz wszystkie dzieci pod gruzami domu, gdzie znajdowały się podczas jakiejś uroczystości, i dla dopełnienia miary nieszczęść sam zostaje zarażony ropną chorobą skóry, na skutek czego musi żyć poza miastem jak zapowietrzony, w miejscu, gdzie wrzuca się odpadki i nieczystości.

I wówczas to Hiob, podobny do zranionego zwierzęcia, zaczyna złorzeczyć swojemu nieszczęsnemu losowi: „ Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona ?” Hiob nie może dostrzec powodu swoich nieszczęść i cierpień, a przyjaciołom, którzy widzą tu karę za grzechy, odpowiada, że nie popełnił nigdy nic złego, a jeśli nawet miał sobie do wyrzucenia drobne grzechy młodości, nie zasłużył z pewnością na tak ciężką karę. Występuje więc ostro przeciw Bogu, zarzuca Mu niesprawiedliwość i pyta z gniewem, jaką przyjemność sprawia Mu dręczenie. Czyż nie jest  jego Stworzycielem?. „ Wspomnij, żeś z gliny mnie lepił: i chcesz obrócić mnie w proch? W końcu chce wezwać Go przed trybunał, aby się przed nim tłumaczył.

 

Hiob uznaje wreszcie, że Bóg przewyższa go nieskończenie, i zwraca się do niego z ufnością

 

     Cierpienie zaślepia Hioba. Wkrótce jednak zdaje sobie sprawę że pomiędzy Bogiem i nim nie może być rozjemcy, Bóg bowiem jest Stwórcą świata; a on Hiob jest tylko lichym przemijającym stworzeniem, które „wyrasta i więdnie jak kwiat, przemija jak cień chwilowy”.

I słyszy odpowiedź Boga : „Gdzieś był , gdy zakładałem ziemie?” Tak, Bóg przewyższa go nieskończenie i nie będzie się przed nim tłumaczył. Jego cierpienia, cierpienia człowieka, to część niezgłębionej tajemnicy budowy świata: wiążą się z nieznanymi prawami, które leżały u podstaw jego powstania.

Hiob żałuje swoich buntowniczych słów. Bunt ten jednak nie był całkowity, Hiob bowiem nie mówił w próżnię.  Nie wznosił pięści w niebo, jakby było ono puste. I w ten sposób stwierdza swoją wiarę w Boga uznaje Jego istnienie. Jego postawa buntu jest mimo wszystko postawą religijną. Nie myśli, że Bóg jest całkowicie niesprawiedliwym tyranem; nie, Bóg jest sprawiedliwy i dobry. Hiob oddaje Bogu wreszcie serce i wyciąga doń wynędzniałe ramiona; pochyla się w prochu pełen ufności. Wierzy, że po ciemnej nocy odnajdzie światło.

Opowieść kończy się pomyślnie: była to ciężka próba, którą Bóg zesłał na swego przyjaciela Hioba. Hiob odnajdzie jeszcze więcej dóbr, szacunku ludzkiego i szczęścia; będzie się cieszył rodziną  jeszcze piękniejszą i liczniejszą; przyjdą dla niego znowu dni szczęścia.

 

REFLEKSJE

 

Kataklizmy, wypadki, choroby są częścią niezgłębionej tajemnicy budowy świata

 

     Odkąd ludzie istnieją na świecie zmagają się z nieszczęściem i cierpieniem. Kataklizmy zdarzały się zawsze, bakterie i wirusy stale atakują ludzkość. Zaledwie zostaje wynaleziony skuteczny lek przeciw jakiejś chorobie, pojawia się nowa i poczyna szerzyć spustoszenie.

Można by w nieskończoność dyskutować i rozmyślać na temat nieszczęść i cierpienia. Można tłumaczyć sobie że my ludzie, weszliśmy bardzo późno w jakiś świat urządzony już od miliardów lat, świat mający swoje prawa, które przekraczają nas nieskończenie. Stoimy wobec tajemnicy, której słaby nasz umysł nie jest zdolny zgłębić do dna. Nie oburzajmy się nadmiernie na tych, którzy podobnie jak Hiob buntują się w swoim cierpieniu przeciw Bogu.

„Czym zawiniłem, Boże, że tak mnie karzesz?” Pod tym buntem kryje się zawsze pewien akt wiary w istnienie Stwórcy świata. Gdyby nie istniał, nie wznosilibyśmy przeciw Niemu pięści.

Wobec kataklizmów, nieprzewidzianych epidemii, i wszelkiego rodzaju nieszczęść, które stawiają przed człowiekiem tajemnicze prawa stworzenia świata i życia, dobrze jest abyśmy zapamiętali na własny użytek wielką lekcję Księgi Hioba. Przejście przez życie usiane jest wieloma próbami. Człowiek daje wyraz istotnej wartości osobistej właśnie w obliczu nieszczęść i cierpienia.

Musimy sobie powiedzieć: kiedy nieszczęście lub cierpienie na mnie spadnie, ode mnie już zależy jakim się stanę człowiekiem po wyjściu z tej próby. Kiedy jestem szczęśliwy w pełni zdrowia, gdy mi się wszystko udaje, sąd o mojej wartości wydaje mój stosunek do cierpienia innych ludzi. Czy cieszę się egoistycznie własnym szczęściem czy otwieram serce na innych?. Mogę zamknąć się w spokojnym zaciszu, głuchy na wolanie ofiar epidemii, trzęsień ziemi, ofiar powodzi i głodu….albo też mieć poczucie, że moje zdrowie, powodzenie i szczęście dane mi jest po to, aby korzystali z tego inni, abym niósł im pomoc.

To co jest istotne wobec jednostek, odnosi się także do całych narodów.

 

                                                                                                                                                                            Opracowała Lucyna Mastalerz

    

 

 

 

 

 

Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Rzymskokatolicka Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, Katowice - Murcki, siedziba: Katowice, Gliwicka 234/112.